The Silent Hill Collection

Kiedy zapytamy Google o kolekcję gier spod znaku Cichego Wzgórza, pierwsze co zostanie nam zaserwowane to Silent Hill HD Collection. Wydany na PlayStation 3 w marcu 2012 roku pakiet, to odświeżone wersje drugiej i trzeciej części SH, które debiutowały na PlayStation 2 kolejno w 2001 i 2003 roku.  Niechlubne to były remastery, a gracze narzekali m. in. na brzydko wyglądającą mgłę, która kompletnie psuła tak ukochany przez fanów klimat, wyblakłe i słabej jakości cutscenki czy problemy z framerate’m.

Kontynuuj czytanie

Najlepsza skradanka wszech czasów? Przygody Solid Snake’a

O grze Metal Gear Solid dowiedziałem się z dema dołączanego do Oficjalnego Polskiego Playstation Magazynu, który namiętnie kolekcjonowałem jeszcze w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. Do dnia dzisiejszego mam opasłą kolekcję kilkudziesięciu numerów tego magazynu, zamkniętych elegancko w szafce, w piwnicy domu, w którym się wychowałem. Jak co miesiąc, dziadek (który też jest fanem gier i do dzisiaj szarpię z nim w starocie typu Crash Team Racing czy Vigilante 2nd Offense!) kupił mi najnowszy numer, w którym podobno miało znaleźć się największe demo w historii tej gazety. Nie miałem zielonego pojęcia co to za gra, jednak nakręcany hype był na tyle duży, że z wielką ochotę włączyłem demko, żeby przekonać się o magii wspomnianego tytułu na własnej skórze.

Kontynuuj czytanie

Wario Land: Super Mario Land 3

Teraz, gdy już dawno skończyłem studia i od wielu lat pracuję, sięgam jeszcze pamięcią czasów, kiedy jedynymi problemami, z jakimi musiałem się mierzyć w codziennym życiu, było spakowanie odpowiedniego podręcznika do szkoły czy pamiętanie o tym, żeby wziąć koszulkę na WF lub trochę drobniaków do sklepiku na jakieś soczki czy zapiekanki z mikrofali. Było to problemy błahe, jednak z tamtej perspektywy świat wyglądał trochę inaczej. Gry, które były jednym z remediów na osłodzenie sobie gorzkich chwil, także nieco różniły się od tych, które goszczą dzisiaj w naszych pokojach i salonach. Nie znam nikogo, kto wybiegałby wtedy wyobraźnią tak daleko, by wizualizować sobie wygląd konsol dzisiejszej generacji, a dystrybucja cyfrowa, abonamenty w stylu PS+ czy choćby granie online były czystą abstrakcją. Nie oznacza to jednak, że gry były gorsze. Niektórzy stwierdzą nawet, że wręcz przeciwnie i choć w niektórych przypadkach, może być to mocno podkoloryzowane wspomnienie, tamte czasy obfitowały w naprawdę dobre produkcje, których często brakuje w aktualnych bibliotekach największych wydawców.

Kontynuuj czytanie

Pokemon – ewolucja serii

Idę o zakład, że każdy kiedyś spotkał się z nazwą „Pokemon” i wie czym one są. Pewnie większość kojarzy stworki z anime, które opowiadało o przygodach niejakiego Asha Ketchuma, który dzięki swej konsekwencji, powoli stawał się niepokonanym mistrzem Pokemon, w myśl zasady „od zera do bohatera”. Były też tzw. Tazosy dodawane do chipsów Lay’s, które podbiły serce nie jednego dzieciaka. Sam pamiętam jak niegdyś obmacywałem paczki czipsów z nadzieją wymacania okrągłego kapselka. Tazo pakowano bowiem w sposób losowy, tylko do niektórych paczek, co sprawiało, że kolekcjonowanie ich było istną loterią. Pamiętam, że krążki miały to do siebie, że bardzo się wycierały i po kilkunastu dniach intensywnego „tasowania”, kolorowy Pokemon ustępował miejsca białej plamie.

Kontynuuj czytanie

Felix The Cat

Dawno temu, we wczesnych latach 90-tych…

Jak dzisiaj pamiętam, gdy z wypiekami na twarzy zasiadałem do „gry telewizyjnej” zwanej Pegasusem, buszując chwilę wcześniej w opasłej skrzyni pełnej różnokolorowych (najczęściej żółtych) kartridży. W skrzyni tej (której może poświęcę trochę więcej miejsca w osobnym wpisie) w zamierzchłych czasach wczesnych lat dziewięćdziesiątych, spoczywały takie hiciory jak Contra, Battle Tanks (nazywane przeze mnie i moich ówczesnych przyjaciół „Czołgami”), Double Dragon i inne. Między tymi tytułami, którym bezapelacyjnej sentymentalnej wartości nic nie odbierze, znalazło się miejsce na nieco mniej znaną platformówkę, w której główne skrzypce grał kot Felix.

Kontynuuj czytanie